Ja się cieszę, że Malwa sobie radzi.

Będąc poddostawcą jakiegoś większego gracza, też można sobie nieźle

pożyć.
A jednak cień wątpliwości pozostaje: czy aby nie skazano na

zapomnienie marki, która mogła zyskać ogromną wartość? Odpowiedzi

już nie poznam.