nie tyle chcą, ile nie mają innego wyjścia

Po pierwsze – często nie tyle chcą, ile nie mają innego wyjścia. Bo

zamiast pracy za pieniądze są jakieś śmieszne staże, zamiast etatu –

umowa o współpracy (a więc samozatrudnienie), zamiast wypłaty – coś,

co nie wystarcza na przeżycie na monimalnym nawet poziomie.

Po drugie – jednak wykazują się rozsądkiem i nie spieszą się z

realizacją pomysłu na własna firmę – skomplikowane i niejednoznaczne

przepisy fiskalne w połączeniu z pazernością i bezkarnością

urzędników skarbówki pozwalają wykończyć każdego. Regulacje prawne

dające faktyczną bezkarność dłużnikom nie pozwalają na odzyskanie

należności od kontrahentów. A z rynku konsumenta (opłacanego zywą

gotówką)- wyżyć trudno.